niedziela, 6 kwietnia 2014

10 rodzajów komentatorów na wesoło


Dzisiaj coś z przymrużeniem oka. Czytając komentarze, nie tylko na moim ale na innych blogach można dopatrzeć się pewnych stałych schematów :)





Zacznę od mojego ulubionego typu komentatora:

1. Purysta językowy 

Stoi na straży pięknego języka i poprawności ortograficznej, zawsze czujny! Wyłapie Twoją najmniejszą pomyłkę. 
Przykład:

" 3 akapit, 17 linijka, 8 słowo - nie chcę nic mówić ale brakuje Ci ogonka przy "ę"..."

lub :

" Kochana, żreć piszemy przez "ż" z kropką :* "

Nie komentuje nic więcej, więc rób błędy w tekstach, a zyskasz jego zainteresowanie! A tak poza tym to nie nabijaj się z tego typu komentatora, bo cholernie Ci pomaga!

2. Lakoniczny A

Typowy dla blogów modowych, jednak daje sobie radę także na innych płaszczyznach.
Przykłady komentarzy:

"super!" 
"pięknie!" 
"wow"
"cool!" ( u mnie na blogu najwięcej takich to zagraniczni)


3. Lakoniczny B

Lakoniczny ma też swoją odmianę, Lakoniczny B to inaczej Lakoniczny Spamer. Jego komentarze wyglądają właściwie podobnie jak Lakonicznego A, z jedną, drobniusienieczką różnicą.

"super!" http://lalafashionomgsupergeil.blogspot.com
"pięknie!" http://megasuperblogwejdztufashion.blogspot.com
"wow" http://kolorowesnyprzeszytemalinowanicia.blogspot.com
"cool!" http://fashionstyleenglishsotrendy.blogspot.com


4. Zachwycacz

Kochasz go, bo pieści Twoje blogerskie ego, dla niego właśnie piszesz tego bloga! Dla niego łazisz w tych szpilkach po górach i wykrzywiasz się przed aparatem. Wiesz, że on jest obiektywnym i szczerym komentatorem, bo przecież tylko on mówi Ci jaka jesteś piękna, jaki Twój blog jest cudowny, jak świetne są Twoje zdjęcia. Jego komentarze zwykle są długie, tak abyś mogła się w nich zaczytywać bez pamięci. Ja też go kocham.

5. Hejter

On zna Cię najlepiej, wie jaka jesteś i kto Cię wychował, zresztą nie poświęcajmy mu dużo uwagi, bo się jeszcze przyczepi.

6. Druga matka

Bardzo troszczy się o Twoje zdrowie i zawsze pyta czy aby na pewno nie było Ci zimno. Przestrzega Cię o konsekwencjach noszenia szpilek ( nie wie, że zakładasz je tylko do zdjęć). Chce dla Ciebie jak najlepiej!

7. Męczydupa

U mnie jeszcze niewidoczny, ale to problem znanych blogerów. Zadaje milion pytań, na które odpowiedzi znalazłby w tekście, no ale on nie czyta Twojego tekstu. Wystarczy, że raz nie dodasz podpisu skąd są Twoje majtki i już Męczydupa się uaktywnia. 

Przykłady komentarzy :

"skąd płaszczyk?"
" jakiego aparatu używasz?"
"kiedy nowy post?"

8. Anonimowy

Bo czasem Twój komentator nie musi być blogerem. Naprawdę! Czasem ktoś, kto nie ma bloga też go chętnie skomentuje! Anonimowy bywa również typem z punktu numer 4.

9. Przyjaciel

Przyjaciele są fajni. To Ci najbardziej poszukiwani komentatorzy. Taki to Ci doradzi, opowie ciekawą anegdotkę, poklepie po plecach, zrozumie Twoje błędy i wesprze, kiedy inni Cię zgnoją. Przyjaciel to ten, który zawsze jest przy Tobie, a Ty uwielbiasz stałych czytelników. No po prostu można by się z nimi zakumplować. Marzysz o tym, żeby każdy z komentujących był tak wyrozumiały jak on. 

10. Kot



Wiem, że większość z Was to koty, nie musicie się już ukrywać.

Jakiego komentatora Ty dopisałabyś do tej listy? A może sama napiszesz, którym rodzajem jesteś? Zapraszam do komentowania :p


Będzie mi również niezmiernie miło jeśli polubisz mój profil na FB:


piątek, 4 kwietnia 2014

Jak zrobić TURTLE z COFFEE HEAVEN ?


Pewnie niejedna i niejeden z Was, którzy próbowali tej kawy, natychmiast się w niej zakochali. Swój wyjątkowy smak zawdzięcza ona nietypowej recepturze. Turtle jest mieszanką zielonej herbaty, kawy oraz przypraw. Przyznacie same, że łączenie herbaty i kawy wydaje się co najmniej dziwne, ale właśnie zielona herbata nadaje temu napojowi wyjątkowy smak. Rodzajów kaw mamy sporo, chociaż różnią się one głowinie ilością mleka dodawanego do espresso, dlatego też Turtle wydaje mi się tak wyjątkowy. Jeśli bardziej się wgłębicie, to uda Wam się znaleźć w internecie różne przepisy na tę kawę. W niektórych jest podany np. imbir, którego ja nie dodaję, bo jakoś za nim nie przepadam, a pijąc mojego domowego żółwia nie czuję, żeby czegoś mu brakowało.
No właśnie! Kiedy ostatnio wspominałam Wam o przepisie na Turtle ( wspominałam o niej w recenzji sklepu pod tytułem " Shoelook mówi, że jestem bezguściem" < kliknij w tytuł > ) , nie byłam jeszcze w 100% przekonana co do perfekcyjności przepisu, ale teraz sądzę, że mój domowy przepis naprawdę trafia w dziesiątkę! Sporo mi zajęło zanim odkryłam te idealne proporcje, ale teraz kiedy już je znam mogę się nimi z Wami podzielić. Początkowo obawiałam się, że używając kaw innego gatunku niż te z Coffee Heaven nie będę zdolna stworzyć idealnego Turtla. Moje obawy okazały się jednak niesłuszne. To dziwne, ale mam wrażenie, że na smak tego napoju nie ma wpływu jakość kawy jaką wybieramy. Ja na przykład używam do tego kawy rozpuszczalnej Nescafe (!) i naprawdę smakuje dobrze. Ale to pewnie dlatego, że w przypadku tego napoju nie chodzi o kawę jako taką. Na allegro możecie zamówić gotową mieszankę za 195 zł - 1,5 kg. To zapewne już jest lepszym rozwiązaniem niż chodzenie codziennie do Coffee Heaven, aczkolwiek mam dla Was jeszcze lepsze rozwiązanie. Od dzisiaj będziecie mogli przygotować sobie żółwia samodzielnie, nie ruszając się z domu. Brzmi kusząco? No to zaczynamy!

Będą nam potrzebne :



1. KAWA- ja użyłam rozpuszczalnej, ale Ty możesz także zaparzyć espresso.
2. MLEKO
3. ZIELONA HERBATA - na zdjęciu jaśminowe kulki z Five o'clock. Ty możesz użyć innej bezsmakowej. Ja na razie parzyłam tylko z tej ale sądzę, że nie powinno być problemu przy innych herbatach.
4. CUKIER WANILINOWY - możesz też użyć syropu waniliowego do kawy, ja jeszcze tak nie próbowałam ale myślę, że też powinien się sprawdzić, a nawet wydaje mi się, że sprawdzi się lepiej:)
5. CYNAMON
6. KAKAO




 I coś do posłodzenia, ja użyłam cukru trzcinowego przy tej kawie, bo chciałam zobaczyć, czy się sprawdzi ale zdecydowanie lepiej wypada  - MIÓD - znajduje się on nawet w składnikach kawy widocznych w kawiarni.

No i co ja mam z tym wszystkim zrobić?

No wymieszać :p Ale po kolei.

Najpierw zaparz zieloną herbatę. Zalej gdzieś 1/4 kubka. Ja starałam się zakryć siteczko. Odczekaj 3 minuty.



Dodaj cynamon, ale naprawdę niewiele! Kiedyś chciałam zrobić test i wrzuciłam całą łyżeczkę. Kawa była jakaś dziwna, aż nie umiem opisać jej smaku. Niby mdła, niby nie. Miałam wrażenie, że zmielony cynamon osadza mi się na ściankach przełyku. Ale to chyba też przez to, że naoglądałam się wyzwań cynamonowych w internecie i zaczęłam się trochę bać tej przyprawy :p Dodajcie dosłownie tyle co na zdjęciu.




Dopiero w tym momencie dodaję kawę - 1,5 łyżeczki. Turtle to raczej taki napój kawowy, więc lepiej nie dawać więcej. Za duża ilość sprawia, że jest aż nazbyt kawowy i nie podobny do tego z Coffee Heaven Możesz też wlać wcześniej przygotowane espresso.


Napój ponownie zalewamy przegotowaną wodą, tak by 1/3 kubka została zapełniona. Teraz mieszamy! Tralalala, wymieszane? No to zalewamy gorącym mleczkiem.


Potem dodajemy gorzkie kakao. Jakoś z pół łyżki. Naprawdę sporo już przy tym eksperymentowałam i kiedy dodałam za dużo tego składnika, napój nie smakował już jak Turtle czy nawet jak kawa tylko jak zwykłe kakao na gorąco.



 Teraz dodaj cukru wanilinowego i posłódź kawę według uznania. Możesz sam decydować o smaku napoju, nie musi być on tak słodki jak ten z Coffee Heaven. Ja dodaję jedną łyżeczkę miodu albo dwie cukru trzcinowego. Zwykły cukier od biedy też wystarczy :)


Teraz to wszystko dobrze wymieszaj, lub najlepiej zmiksuj. Ja użyłam w tym celu małego spieniacza z Ikei, który kosztuje bodajże 6 złotych.


Posyp jeszcze spienione mleko szczyptą kakao i voila! Twoje Turtle jest gotowe! Życzę smacznego :)


Jak już przygotujesz kawę, to napisz proszę czy Ci się udała ! :)

Trzymaj się ciepło! Acha i będę niezmiernie wdzięczna, jeśli polajkujesz mój fanpage na Facebooku.


poniedziałek, 31 marca 2014

Blue Kangarooo in blue

Niebieski to zapewne jeden z moich ulubionych kolorów. Nie. To mój ulubiony kolor. No tak, nie wiem już czy ku temu przyczyniła się nazwa bloga czy też to przyczyniło się do wyboru jego nazwy. Piszczałam jak małe dziecko na widok tej marynarki, więc musiała wpaść w moje ręce. Całkiem jak szczęście, które ostatnio zbieram garściami z podłogi i segreguję w pudełkach, a największe z nich zapewne pędzi już do mnie superszybką przesyłką kurierską i mogę się go spodziewać lada dzień. Gdy tylko zapuka do mych drzwi, to pobiegnę w podskokach po aparat, by napisać dla Was posta o tym jak przyciągać szczęście. Sztuka nie byle jaka, jednak przekonałam się już, że prawdziwa! Obserwujcie bloga, a na dniach dodam wpis, o tym jak przyciągnęłam do siebie nagrodę w konkursie Kodów Rabatowych w postaci nowego Kindle 5. A teraz oglądamy foteczki :













(sorry za te wszystkie baby hair, ale w sumie to jestem z nich dumna)



spodnie - sh, buty - new look, marynarka - zara. bluzka - sh


Foteczek koniec, jeśli Ci się podobały to polajkuj niebieski fanpage :) albo pooglądaj moje inne zdjęcia TU i TU 


niedziela, 23 marca 2014

Kiedy przestaniemy ubierać się na czarno-biało?


No właśnie, bo czarno-białej passy dostała chyba każda z nas. Może być też całkiem na biało, albo całkiem na czarno, może być w pepitkę, w paski, kwadraty, kropki. Może być dziurawe, asymetryczne, wycięte, pogniecione, rozkloszowane, upięte, prześwitujące, kosmate, chropowate i gładkie byle czarne, byle białe. Sama też się w to trochę wkręciłam. (Kto nie widział zapraszam do oglądania TEJ czarno-białej stylizacji) Początkowo mówiłam sobie "nie, no co Ty taki nudny trend, wszystko czarno-białe, kolory są lepsze." Nie mam pojęcia jak to działa, ale musicie przyznać mi rację, że im więcej tego jest tym bardziej się to zaczyna podobać. ( Nawet ostatnio spodobało mi się parę stylizacji, na które składały się sportowe buty. Na płaskim obcasie. Sneakersy nigdy mnie nie zdobędą!) Także miłego przeglądania zdjęć, w typowej jasnej stylizacji, ale sądzę, że przynajmniej wykonanych w nietypowym miejscu :)







Na czarno-biało zapewne nie przestaniemy się ubierać, bo to klasyka, na biało i czarno też. Ale wytłumaczcie mi jak to działa, że co sezon nasze oczka świecą się do nowych pomysłów projektantów?! ( Swoją drogą zapraszam do przeczytania mojego ostatniego posta z wypowiedzią na temat pokazu CHANEL) My kobiety mamy zryte w głowach. Zobaczymy parę ładnych zdjęć w internecie, kila przyciągających wzrok bilbordów, jedną czy dwie relacje z pokazu, jakąś gwiazdę w nowym ciuchu i potem wystarczy tylko, że widzisz ten ogromy, wytłuszczony napis MUST HAVE i już to czujesz. Co za słabość. Też tak mam. I Ty tak masz, takie z nas baby...









marynarka, perły - reserved
spodnie, bluzka - sh


Baba babie da lajka, solidarność taka ;)


Ola Surowaniec Fotografia:     Blue Kangarooo :